Zdobywaj praktyczną wiedzę


Zapisz się, aby uzyskiwać darmowe informacje o nowych wpisach
oraz unikalne opracowania na temat umowy agencyjnej

Kancelaria Yingke otwiera swój oddział w Polsce

China is the power. This power arises together from ambition and humility. Huge but fast, fearless and astonishing. Just like a dragon. We chose this power, this dragon, as our partner and we are proud to climb high together here in Europe, no matter how the wind blows (źródło: www.yingke.eu).

Dzisiaj, w Pałacu Sobańskich w Warszawie, nastąpiło oficjalne otwarcie polskiego oddziału międzynarodowej kancelarii Yingke. Kancelaria powstała w Chinach dziesięć lat temu i obecnie stanowi drugą – według liczby zatrudnionych prawników – kancelarią w tym państwie.

Polski oddział został utworzony we współpracy z kancelarią Bartkowiak, Wojciechowski, Hałupczak, Springer (BWHS) i będzie działał pod marką: Yingke Várnai BWHS.

Dlaczego o tym piszę?

Ano dlatego, że w polskim oddziale kancelarii Yingke zostałem… 高级律师  :)

Z okazji Nowego Roku – życzę Wam przede wszystkim…

… zdrowia.

Bo zdrowie to bardzo ważna rzecz…

O czym przekonałem się właśnie dzisiaj, w Nowy Rok, kiedy to całą rodziną spędziliśmy kilka godzin w szpitalu.

Co tam robiliśmy? Co tam widzieliśmy? Posłuchajcie.

Mamy dziesięciomiesięczną córeczkę – Magdalenę. Wczoraj dostała gorączki, dzisiaj zaś zaczęła niepokojąco świszczeć przy oddychaniu. Szwagierka – lekarka z Krakowa przez telefon doradziła nam pilną wizytę u lekarza, podejrzewając zapalenie krtani, które u małych dzieci bywa dosyć niebezpieczne.

Udaliśmy się zatem do lekarza – całą rodziną (także ze starszym synem Bartkiem).

Mieszkamy w Józefowie pod Warszawą, lekarza rodzinnego mamy w sąsiednim Otwocku, a jako że dzisiaj Nowy Rok i nasza przychodnia nieczynna, musieliśmy pojechać do punktu Nocnej Pomocy Lekarskiej (NPL) w Otwocku (przy szpitalu na ul. Batorego).

Przyjeżdżamy do NPL o godz. 17.00. Czytaj dalej –>

Nowy wygląd bloga

Od dziś blog „Prawo dystrybucji” ma radykalnie zmieniony wygląd – mam nadzieję, że bardziej przystępny dla Was, moich wiernych Czytelników :)

Tak jak dotychczas, design bloga opiera się na produktach graficznych i informatycznych amerykańskiej firmy StudioPress, twórcy genialnej nakładki na WordPressa – Genesis Framework. Gorąco polecam każdemu blogerowi jak i osobom zajmującym się profesjonalnie tworzeniem projektów blogów.

Nowością technologiczną w blogu jest tzw. responsive design – układ bloga dostosowuje się do urządzenia, w którym jest wyświetlany. Żeby zobaczyć o co chodzi, wyświetl bloga w smartphonie lub po prostu radykalnie zmniejsz okno przeglądarki internetowej (w IE chyba niestety nie działa…).

Oczywiście – wygląd bloga nie jest najistotniejszy; jak to mówią e-marketingowcy (e-marketerzy?): content is king. Będę zatem w dalszym ciągu starał się dostarczać treści służących pomocą wszystkim zainteresowanym zagadnieniami prawa dystrybucji.

PS. Jeżeli masz jakieś uwag co do nowego wyglądu bloga – koniecznie napisz mi o tym w komentarzu!

„Mój agent został lewicowym aktywistą! Czy mogę wypowiedzieć mu umowę agencyjną?”

Oczywiście! Ale niestety nie w każdej sytuacji… ;)

No chwila, ale co mają wspólnego przekonania polityczne agenta z umową agencyjną?!

Mogą mieć dużo wspólnego…

Choć rzeczywiście, pierwsza myśl, jaka się nasuwa, jest taka: przekonania polityczne agenta są jego prywatną sprawą. Konstytucja gwarantuje mu wolność wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1) oraz wolność zrzeszania się (art. 58 ust. 1) – dlaczego zatem jego aktywność polityczna ma być „karana” poprzez wypowiedzenie mu umowy i pozbawienie go, być może jedynego, źródła utrzymania?

Nie należy jednak tracić z oczu również interesu drugiej strony umowy – czyli dającego zlecenie.

Wiele lat temu wybitny wrocławski cywilista, prof. Walter Schmidt-Rimpler (w: Handbuch des gesamten Handelsrechts mit Einschluß des Wechsel-, Scheck-, See- und Binnenschiffahrtsrechts, des Versicherungsrechts sowie des Post- und Telegraphenrechts, red. V. Ehrenberg, Fünfte Band, I. Abteilung, 1. Hälfte, Leipzig 1928, s. 301) zwrócił uwagę na podobny przypadek. Mianowicie, jako przykład ważnego powodu do wypowiedzenia umowy agencyjnej (w prawie niemieckim umowa ta może być bowiem wypowiedziana właśnie z ważnego powodu) wskazał sytuację, w której agent – reprezentujący przedsiębiorcę zajmującego się dystrybucją wydawnictw filosemickich – podejmuje działalność w ruchu nacjonalistycznym.

W ocenie bowiem W. Schmidta-Rimplera ważny powód mogą stanowić pewne cechy, relacje, działania czy warunki dotyczące jednej ze stron umowy, które pozostają w sprzeczności z celem i sensem umowy, w szczególności prowadzą do naruszenia zaufania i przez to sprawiają, że dla drugiej strony kontynuowanie umowy jest nie do zniesienia.

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie: czy polityczna działalność agenta może w ogóle w jakikolwiek sposób negatywnie oddziaływać na sytuację dającego zlecenie? Czytaj dalej –>

Efekt kameleona

Spokojnie, nie zamierzam pisać o premierze…

Wczoraj przeczytałem post Błażeja Sarzalskiego pt. Umowa o pracę większościowego wspólnika, dotyczący problematyki zatrudniania członków zarządu przez spółki kapitałowe. Jak wiadomo, pojawiają się na tym tle wątpliwości, czy między członkiem zarządu a spółką może istnieć stosunek podporządkowania, będący koniecznym elementem stosunku pracy.

Przepis art. 22 § 1 KP stanowi bowiem:

Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem.

Nie jest moim zamiarem rozstrząsanie zagadnienia charakteru prawnego zatrudniania członków zarządu – odsyłam do ciekawej dyskusji pod postem Pana Błażeja. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na jedną wątpliwość związaną z pojęciem stosunku pracy.

Dlaczego akurat na blogu poświęconym prawu dystrybucji?

Ano dlatego, że zagadnienie odróżnienia umowy o pracę od umowy agencyjnej stanowi w praktyce jedną z najbardziej spornych kwestii. Czytaj dalej –>

Zmiany Prawa bankowego w zakresie tzw. outsourcingu

W dniu 19 sierpnia 2011 r. Sejm uchwalił ustawę o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz ustawy o kredycie konsumenckim (Dz.U. Nr 201, poz. 1181). Zmiany dotyczą tzw. outsourcingu bankowego, czyli powierzania przez bank innym przedsiębiorcom wykonywania czynności bankowych w imieniu banku. Najczęściej powierzenie to następuje na podstawie umowy agencyjnej.

Ustawa została uchwalona w kształcie zaproponowanym przez rząd (tekst projektu wraz z uzasadnieniem) – Parlament nie wniósł żadnych merytorycznych poprawek. Ustawa wejdzie w życie 27 października 2011 r.

Ustawa realizuje założenia, które wcześniej były publikowane przez Ministerstwo Finansów, a które omawiałem w Czytaj dalej –>

Jak banki próbują obchodzić przepisy o klauzuli del credere

Fot. Todd Ehlers

Blisko rok temu pisałem o ustawowych ograniczeniach w zastrzeganiu klauzuli del credere (art. 7617 § 2 KC), czyli klauzuli, w której agent przyjmuje na siebie odpowiedzialność za wykonanie zobowiązania przez klienta.

Z punktu widzenia dających zlecenie przedsiębiorców ograniczenia w zastrzeganiu klauzuli del credere nie zawsze są „na rękę”, zwłaszcza gdy celem takiego przedsiębiorcy jest przerzucenie na agenta choćby części ryzyka działalności gospodarczej prowadzonej przez tego przedsiębiorcę. Stąd też niejednokrotnie spotkać można się z postanowieniami umownymi, które zmierzają do obciążenia agenta odpowiedzialnością za wykonanie umowy przez klienta, w sposób jednak dość zawoalowany.

Jakiś czas temu miałem okazję zapoznać się z umową agencyjną, na podstawie której jeden z polskich banków (z kapitałem zagranicznym) współpracuje z agentami prowadzącymi w imieniu banku placówki bankowe. Moją uwagę zwrócił zapis umowy dotyczący sposobu obliczania wynagrodzenia agenta.

Wynagrodzenie to miało składać się z kilku elementów i miało być obliczane według mniej więcej takiego schematu:

A+B+C-D

Elementy A, B i C stanowiły prowizję od sprzedaży poszczególnych produktów bankowych (pożyczek, kart kredytowych itd.). Natomiast pozycja D stanowiła kwotę kapitału pożyczki, udzielonej nowemu klientowi pozyskanemu przez agenta, zaliczonej w danym miesiącu do tzw. strat kredytowych (chodziło tu o pożyczki uznane za wyłudzone oraz przeterminowane o co najmniej 180 dni).

Innymi słowy: kwota straty kredytowej pomniejszała kwotę prowizji otrzymywanej przez agenta. De facto zatem agent spłacał pożyczkę zaciągniętą przez klienta.

Czy takie postanowienie umowne jest zgodne z prawem? Czytaj dalej –>

Dystrybucja ubezpieczeń w postaci tzw. przedłużonych gwarancji

Fot. Sebastian Krauze

W dzisiejszej Rzeczpospolitej ukazał się obszerny artykuł pt. Handlowiec może być pełnomocnikiem swojego ubezpieczyciela (dostęp płatny), autorstwa aplikanta radcowskiego Krzysztofa Banaszka, prawnika z międzynarodowej kancelarii Noerr.

Artykuł dotyczy aspektów prawnych dystrybucji tzw. przedłużonych gwarancji. Chodzi tu w istocie o produkt ubezpieczeniowy, którego podstawą jest umowa ubezpieczenia zawierana między ubezpieczycielem (zakładem ubezpieczeń) a nabywcą towaru (np. samochodu, sprzętu RTV czy AGD). W umowie tej zakład ubezpieczeń zobowiązuje się pokryć koszt napraw zakupionego towaru lub koszt wymiany towaru na nowy (np. w przypadku szkody całkowitej) – po upływie okresu standardowej gwarancji udzielanej przez producenta, importera czy sprzedawcę.

Często jest tak, że umowę ubezpieczenia dotyczącą „przedłużenia gwarancji” klient zawiera bezpośrednio u sprzedawcy zakupywanego sprzętu (np. w sklepie AGD) – taki produkt oferuje np. Mix Electronics S.A.

Skoro umowa ubezpieczenia jest zawierana przy udziale sprzedawcy sprzętu, to pojawia się pytanie o zgodność takiej praktyki z przepisami o pośrednictwie ubezpieczeniowym (ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o pośrednictwie ubezpieczeniowym, Dz. U. Nr 124, poz. 1154 ze zm.).

Kwestia ta jest – obok innych – przedmiotem artykułu K. Banaszka.

Autor stawia następujące pytanie: czy w przypadku sprzedawcy sprzętu, będącego pośrednikiem ubezpieczyciela, mamy do czynienia z agentem ubezpieczeniowym w rozumieniu przepisów o pośrednictwie ubezpieczeniowym, czy też z pełnomocnikiem ubezpieczyciela?

Autor słusznie zwraca uwagę, że Czytaj dalej –>

LawBlog.pl – nowe internetowe czasopismo prawnicze

Kilka dni temu ruszyło nowe internetowe czasopismo prawnicze: „LawBlog.pl | Forum prawa handlowego”.

Czasopismo, zarejestrowane w sądowym rejestrze dzienników i czasopism, zostało stworzone przez pracowników Katedry Prawa Handlowego KUL. Redaktorem naczelnym jest dr hab. Andrzej Herbet, prof. KUL – kierownik tejże Katedry. Ja zaś z wielką przyjemnością przyjąłem obowiązki Sekretarza Redakcji :) .

Wszystkich zainteresowanych problematyką prawa handlowego i cywilnego serdecznie zapraszam do lektury, a także do nieodpłatnej subskrypcji czasopisma - wystarczy kilka kliknięć…

 

Czy agent musi płacić dającemu zlecenie za wizytówki, druki reklamowe, szkolenia czy specjalistyczne oprogramowanie?

Niemiecki Federalny Sąd Najwyższy (Bundesgerichtshof, BGH), w sprawie VIII ZR 10/10, wydał kolejny ciekawy wyrok dotyczący interpretacji przepisów o umowie agencyjnej. Chodziło konkretnie o przepis § 86a ust. 1 niemieckiego kodeksu handlowego (Handelsgesetzbuch, HGB). Stanowi on, że dający zlecenie jest obowiązany udostępniać przedstawicielowi handlowemu dokumenty niezbędne do wykonywania jego działalności, takie jak wzory, szkice, cenniki, druki reklamowe, czy warunki umów. Przyjmuje się trafnie, że tego rodzaju dokumenty dający zlecenie winien udostępniać nieodpłatnie (np. G. Löwisch, w: Ebenroth/Boujong/Joost/Strohn, Handelsgesetzbuch, 2. Aufl., 2007, § 86a Nb. 18).

Analogiczną regulację zawiera 7602 § 1 polskiego KC, zgodnie z którym dający zlecenie obowiązany jest przekazywać agentowi dokumenty potrzebne do prawidłowego wykonania umowy.

Obydwa przepisy stanowią implementację art. 4 ust. 2 lit. a) dyrektywy Rady 86/653/EWG z 18 grudnia 1986 r. w sprawie koordynacji ustawodawstw Państw Członkowskich odnoszących się do przedstawicieli handlowych działających na własny rachunek. Zgodnie z tym przepisem zleceniodawca musi dostarczać swojemu przedstawicielowi handlowemu niezbędne dokumenty dotyczące danych towarów.

Stan faktyczny, którego dotyczył wyrok BGH był mniej więcej taki: Czytaj dalej –>